• Wpisów:10
  • Średnio co: 193 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 19:10
  • Licznik odwiedzin:4 181 / 2125 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hej! Ostatni wpis 2 tygodnie temu :O Jestem w szoku, nie wiem gdzie podział mi się ten czas. Tak to jest jak się ma przejściowo dwie prace. Padam na twarz i nie mam sił na nic, chodziłam to pracy, wracałam, spałam i tak w koło. Niedługo zacznę nową pracę i będzie trochę spokojniej. Jednak i tak myślę, aby znaleźć jakąś pracę, żeby dorobić kilka groszy mimo to. Mam w planach szybko zmienić samochód To tak w skrócie co u mnie.
A co do jakichś nowości kosmetycznych, to w mojej kosmetyczce nie zagościła żadna nowość, to efekt braku czasu na wszystko. Poza tym zrobiłam sobie cięcia budżetowe i nie będzie tak kolorowo
Post był w ramach wyjaśnień mojej nieobecności, a teraz lecę szykować się na jutrzejszy dzień, nie nieee, nic przyjemnego, muszę znaleźć pomysł na obiad i dokończyć listę zakupów (spożywczych)
Mam nadzieję, że może u Was jest bardziej sympatycznie Mi humor ostatnio uciekł gdzieś.
Trzymajcie się
 

 
Hej! Czuję jakby czas stanął mi w miejscu, dni lecą bardzo powoli, ale z nieubłaganiem czekam na czas kiedy zaniosę wymówienie umowy do pracy i podpisze w nowym miejscu nową! Dziewczyny, trzymajcie kciuki
Dziś przychodzę do Was z recenzją Lutowego ShinyBoxa. Jestem zadowolona częściowo, i jednak trochę zawiedziona.


Oto co zawierało pudełko:



1. FM GROUP - żel pod prysznic - produkt pełnowymiarowy
Delikatnie myje i pielęgnuje ciało. Specjalna formuła kosmetyku nawilża i dobrze odżywia skórę, a zawarta w nim prowitamina B5 działa łagodząco. Moja wersja jest brzoskwiniowa. - czuję się rozczarowania tym, że niektóre osoby dostały The Body Shop, a inne niestety FM.
20zł / 250ml

2. Creme Bar - krem pod oczy Visage Parfait - krem pod oczy poprawia elastyczność i jędrność skóry wokół oczu oraz redukuje worki i cienie pod oczami. Z tego produktu jestem zadowolona
69zł / 15ml

3. Bania Agafii - maska drożdżowa do włosów - produkt pełnowymiarowy - produkt, który wzmacnia strukturę włosa i przyspiesza jego wzrost. Posiada działanie regeneracyjne i przeciwdziałające wypadaniu. Ułatwia rozczesywanie. Włosy stają się jedwabiste i pełne blasku. Jeszcze z niej nie korzystałam, czekam aż skończy mi się szampon do włosów którego używam, i będę używała jej z balsamem do mycia włosów z Sylveco.
13zł / 300ml

4. Syis - serum kolagenowe do paznokci - produkt pełnowymiarowy - stworzone na bazie kolagenu, olejku z drzewa herbacianego i keratyny. Wspaniale nawilża i odżywia skórki, jak i przyspiesza wzrost paznokcia. - REWELACJA!
35z / 10ml

5. Yasumi - Express Shaker Mask z miękkim shakerem - produkt pełnowymiarowy - moja wersja jest ze złotem - nie wykorzystałam jeszcze.
20zł / zestaw

6. Biały Jeleń - hipoalergiczne mydło BIOomega - zawiera ekologiczne i certyfikowane oleje. Mój rodzaj to odżywianie. - czeka na swoją kolej.

Mam pomysł co zrobię z pudełkami od ShinyBox'ów. Jak uzbieram ich więcej (mam dopiero 2 ) to stworzę sobie z nich szufladki na kosmetyki
 

 
Hejka! Ale jestem szczęśliwa, jak małe dziecko, które dostało kilogram cukierków ;P Z powodu małej paczki kosmetyków ze sklepu internetowego www.ezebra.pl , ceny tam są fenomenalne i produkty najróżniejszych firm! Oto co dziś odebrałam:



1. Bourjois Healthy Balance puder rozświetlający - pięknie pachnie!
2. Revlon podkład Photoready - odcień Shell - idealny dla mojej cery, super kryje. Oglądałam go w Hebe kosztował 69.99zł, a ja zapłaciłam za niego jedyne 31.30zł
3. Maybelline korektor Anti Age Effect - aplikator to mały puszek, jednak kolor jest trochę dla mnie za ciemny, ale po roztarciu daje radę się dopasować do skóry.
4. L'Oreal serum wygładzające włosy - jeszcze nie zdążyłam użyć.
5. Delia baza pod podkład korygująca niedoskonałości - muszę pouczyć się czegoś odnośnie używania baz, jak je aplikować i czym
6. Pędzel Hakuro H55 - do pudru, dziewczyny! to jest rewelacja, są bardzo solidne, ciężkie, mięciutkie, jak ja mogłam tyle zwlekać z kupnem pędzli!!
7. Pędzel Hakuro H24 - do rozświetlacza, różu, bronzera! Opinia jak wyżej
8. Pędzel Hakuro H50 - do podkładu. Jw.

Jestem najbardziej zadowolona z pędzli i podkładu. Dziewczyny jeżeli zastanawiacie się nad kupnem pędzli to śmiało! Kupujcie, one są fantastyczne, baaardzo wiele czasu zajęła mi decyzja "kupić czy nie kupić", a teraz żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej I na stronie eZebry są tańsze niż na Makeupbox'ie. Do tego wszystkiego dostałam kupon na 5% zniżki przy kolejnych zakupach! Już je planuję w koszyku gości już kilka rzeczy oczekujących na kupno.

Polecam Wam też biegiem lecieć do Biedronki, od dziś w sprzedaży są świetne plastikowe pudełka na drugie śniadanie, ja osobiście zakupiłam dwa, jeden na sałatkę i drugi na jogurt.
Ten na sałatkę ma pojemnik na sosik i widelczyk w komplecie, i dużo miejsca na samą sałatkę, przeznaczę go dla mojego A. na makaron do pracy
A dla siebie kupiłam pojemnik na musli i jogurt, który ma w dolnym pojemniczku specjalny żel chłodzący, który utrzyma jogurt w niższej temperaturze, i oddzielne pudełeczko na musli, w zestawie jest składana łyżka, którą przyczepia się do wieczka. Ceny tych pudełek to jedyne 6,99zł POLECAM!




A już w kolejnym wpisie Shinybox Luty 2015!
  • awatar KimiB: kusi mnie Maybelline korektor Anti Age Effect
  • awatar vasios: Słyszałam o tym sklepiku , ale jeszcze nigdy nie lukłam co tam jest . Pora to nadrobić :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hej dziewczyny! Jak dopisują humory?? U mnie średnio, mam powód do wielkiej radości, ale wczoraj stało się coś co mnie zasmuciło, niestety...
Jestem na zwolnieniu lekarskim, mam już masę rzeczy do zrobienia Pranie, sprzątanie, czyszczenie, szorowanie, pucowanie mieszkania, później trochę gotowania. I relaksik
Na dziś przygotowałam dla Was notkę o peelingu kawowym. Peeling ten działa idealnie na redukcję cellulitu, poprawia jakość cery, redukuje nadmiar tłuszczu na twarzy, czy nawet zmęczenie. Poza tym, dzięki jego zastosowaniu, można również zyskać jędrne pośladki oraz gładkie uda.
Należy go stosować regularnie 2-3 razy w tygodniu, aby efekty był widoczne.
Jak go przygotować?? Oto przepis:



- 150g fusów od kawy
- 50g cukru
- 50g soli morskiej
- trochę cynamonu i olejku wanilinowego

Najpierw fusy od kawy należy zagotować z odrobiną wody, następnie czekamy aż one ostygną i mieszamy z resztą składników. I to na tyle
Wygląda on tak:


Śmiało możemy zacząć się nim miziać Pamiętajcie, że używając go nie nakładajcie go na gąbkę, tylko wykonujcie peeling rękoma na ciele.

Na dziś to na tyle mam nadzieję, że przydał Wam się przepis Polecam używanie tego peelingu, skóra jest gładziutka.
 

 
Hejka!
Jak humory dopisują? Ja jestem przemęczona, brakuje mi kompletnie sił na cokolwiek. Jednak trzeba się jakoś przełamać i dawać radę wszystkiemu.
W ostatnim wpisie wspominałam o czym będzie ten post. Może od początku, moje usta są bardzo problemowe, ciągle suche, szczypiące, nie wiedziałam jak sobie dać z nimi radę. Czasem tak bolały, że posuwałam się do okropnego ruchu, aż wstyd się przyznać. Brałam ręcznik i po prostu tarłam usta, bo aż tak bolało, a to przynosiło wielką ulgę. Wiadomo... odbijało się to po czasie niekorzystnie dla nich, ale znalazłam wybawcę mojego problemu.
Przedstawiam Wam, HERBA STUDIO balsam do ust TISANE.



Dostępny w Aptekach. Zapłaciłam za niego niecałe 7zł. Bardzo szybko poradził sobie z moim problem. Niektórych zapach może drażnić, innym się może podobać. Ja nie mam ogólnie na jego temat zdania.
Balsam wygładza, nawilża, odżywia, regeneruje szorstkie, spierzchnięte usta. Chroni przed niekorzystnym działaniem mrozu, wiatru, słońca, deszczu. - tak zapewnia producent, a ja się z nim w 100% zgadzam! Serdecznie Wam go polecam.

Mam jeszcze pytanko do Was. Potrzebuję 3 pędzli do makijażu (do podkładu, bronzera i pudru) Moje wybory to H50, H55, H24.







Jak myślicie? Co mi polecicie?
  • awatar Amelia♥: Do podkładu Hakuro H50, do bronzera/rózuHakuro H24 - genialne! Do pudru Hakuro H55 lub H53 są fajnie, ewentualnie H100. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej przydałby się jakiś wolny jeden tydzień chociaż, prawda? Tak żeby móc się wyleniuchować, nadrobić wszystkie prace domowe i nabrać dystansu do wszystkiego, ale niestety, rzeczywistość przytłacza.

Temat dzisiejszego wpisu może niektórych zastanawiać, o co mi chodzi. A więc już, już.
Konjac Sponge to nic innego jak gąbka do mycia twarzy, jednak nie jest to zwykła gąbka.
Moja to wersja Bamboo charcoal Konjac Sponge.
"Gąbka przywraca skórze jej optymalny poziom pH oraz z łatwością usuwa z niej wszelkie zanieczyszczenia i nadmiar sebum. Unikalna struktura włókien Konjac przypominająca sieć sprawia, że gąbeczka delikatnie i przyjemnie masuje skórę podczas mycia, pobudzając przy tym krążenie krwi i regenerację.W naturalny sposób pozostawia skórę świeżą i czystą."
Przyszła do mnie pięknie zapakowana








Sposób użycia:

Przed użyciem należy namoczyć gąbkę w wodzie do nabrania miękkości. Zaleca się wykonywanie masażu okrężnymi ruchami. Aby cieszyć się gąbką jak najdłużej, należy wycisnąć nadmiar wody po każdym użyciu i powiesić ją w suchym miejscu. Nie należy przechowywać gąbki wewnątrz kabiny prysznicowej, gdyż wilgotne środowisko skraca żywotność gąbki. Nieużywana przez dłuższy czas gąbka twardnieje, co jest zjawiskiem naturalnym.

Ja dodatkowo po użyciu parzę ją w gorącej wodzie, żeby zabić wszelkie bakterie, tym bardziej, że jest to gąbka naturalna
Nie trzeba używać do niej żadnych specyfików do mycia twarzy, jednak można go dodać.

MOJA OPINIA:
Nie mogłam trafić lepiej! Od pierwszego użycia stała się moją miłością. Skóra po jej użyciu jest miękka, oczyszczona, gładka, nie widzę w jej używaniu żadnego minusa. Jednak trzeba pamiętać, żeby odpowiednio o nią dbać. Wtedy jej żywotność będzie o wiele dłuższa. Oj, nie wspomniałam Wam o cenie tego cacka, to jedyne: 19,90 zł.
Ja swoją kupiłam na http://allegro.pl/Shop.php/Show?id=25986470 . Serdecznie polecam sprzedawcę, przesyłka błyskawiczna!

Na dziś to by było na tyle, w kolejnym wpisie zobaczycie jak poradziłam sobie z wiecznie suchymi, bolącymi i pękającymi ustami i skórą wokół nich.
 

 
Hej!
Na szczęście dziś wolny dzień! Jutro na 7 do 16, i w poniedziałek znów wolne. Wczoraj przeglądając promocje w różnych sklepach, natknęłam się na gazetkę z Rossmanna i dziś od rana popędziłam po wyczekiwany produkt Balsam Vaseline W promocji z 19,99 zł, na 15,99 zł, pojemność 400ml.



Do tego kupiłam jeszcze w Zielarni CZYSTEK (15,90zł), spotkałam się z wieloma jego pozytywnymi opiniami więc stwierdziłam, że muszę go spróbować i zrobić coś dobrego dla siebie
- doskonale rozprawia się z drobnoustrojami
- usuwa toksyczne metale ciężkie z organizmu
- antybakteryjny, antywirusowy, antygrzybiczny oraz antyalergiczny. Pomoże nam na takie dolegliwości jak: łupież, łuszczycę, trądzik, egzemy, rozrost candida albicans, chroniczne i powtarzające się infekcje zatok, rozmaite grzybice skóry i paznokci, infekcje spowodowane przez gronkowca złocistego, wirusa opryszczki, wirusa półpaśca
- zapobiega chorobie niedokrwiennej serca
- silnie antyoksydacyjna, działa odmładzająco, przeciwzapalnie i witalizująco
- wspomaga higienę jamy ustnej oraz działa wybielająco na zęby
- powoduje zmianę zapachu wydzielin ciała

Jeszcze nie zdążyłam się go napić, nie mam odpowiedniego zaparzacza do ziół, ale mój A. pojechał jeszcze na chwilę na miasto, więc poprosiłam żeby kupił. Powiedział, że też będzie go pił

Kolejny zakup to TRAN, dermatolog mi zalecił czteromiesięczne jego stosowanie, ma działać natłuszczająco na ciało od wewnątrz.

Do tego jeszcze doszedł balsam do ust Herba Studio Tisane, za 7.60 zł. Wyczytałam na wizażu, że jest bardzo dobry na suche usta i świetnie sobie z nimi radzi. Jednak moim problemem jest bardzo sucha skóra wokół ust, więc liczę na to, że sobie z nią też poradzi rewelacyjnie.

Na dziś to by było już na tyle Mam nadzieję, że zachęciłam Was do kupna któregokolwiek z produktów. Teraz pora na mniej przyjemne zajęcia typu: sprzątanie, gotowanie, pranie i tak dalej, i tak dalej...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hej! Budząc się dziś rano doznałam wprost szoku jak spojrzałam za okno i zobaczyłam jak śniegiem sypie, jednak po jakimś czasie wyszło słońce i zaczęło się wszystko roztapiać. Co jak co, ale za zimą to ja nie przepadam i cieszę się każdą, nawet najmniejszą oznaką wiosennej pogody
Przygotowując obiad, nagle usłyszałam dźwięk sms'a, więc biegiem do pokoju zobaczyć czy to to, o czym myślę i nie myliłam się Sms od Paczkomatów, że paczuszka na mnie już czeka... Jestem osobą bardzo niecierpliwą i nie lubię czekać, tym bardziej na paczki, które stwarzają tak wiele radości.
Pewnie jesteście ciekawi co było w paczkach?? Więc nie przeciągając...


INVISIBOBBLE I TANGLE TEEZER
Invizibobble kupiłam jakoś tak przypadkowo, jako że moje gumki do włosów już były mega porozciągane przyszła pora na nowe. Zobaczyłam je w ten sam dzień, w którym je zamówiłam. Wybór kolorów jest bardzo duży, są świetne pastelowe oraz w kolorze włosów (czarne bądź brąz). Zdecydowałam się na brąz, bo oglądając jak wyglądają na włosach nie robią rewelacji, więc wybrałam kolor zbliżony najbardziej do mojego naturalnego koloru, żeby aż tak nie rzucały się w oczy. Wyglądają tak:

Sami widzicie... rewelacji nie ma, ale tym razem nie chodzi o wygląd, a o to, co same sobą oferują naszym włosom:

- Nie pozostawiają śladów noszenia, nie odciskają się na włosach;
- Nie powodują bólu;
- Są delikatne dla włosów, nie niszczą ich, nawet używane codziennie;
- Są idealne do wszystkich rodzajów włosów;
- Są wodoodporne i wytrzymałe

Koszt: 10,98 zł (3 szt.) Zapakowane są w estetyczne plastikowe pudełeczko, które na pewno pomoże nam w ich przechowywaniu POLECAM WAM WSZYSTKIM.

Kolejną rzeczą jaką znalazłam w paczce była szczotka do włosów Tangle Teezer. Wybrałam wersję z owieczką, nie chciałam zwykłych kolorów, jakoś wiało nudą Chciałam ją mieć odkąd tylko zobaczyłam ją po raz pierwszy, jednak zawsze wydawała mi się za drogo. Do wyboru jest ogromna wręcz gama kolorystyczna. Wybrałam też wersję z zatknięciem, żeby wrzucając ją do kosmetyczki nie pozaginała się i ciągle była w stanie idealnym. Od razu wzięłam się na testowanie jej, po prostu nie czuć, że się włosy rozczesuje, nie wiem czy sama sobie to wmówiłam czy naprawdę tak jest, ale po jej użyciu poczułam, że włosy są miękkie. Moje włosy mają tendencję do wypadania, a po jej zastosowaniu nie zauważyłam żadnego na jej gumowych igiełkach



Koszt: 36,99 zł. MUSISZ MIEĆ JĄ I TY!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hej! Ciężko jest zacząć blogować, jednak ciągnie mnie do tego już jakiś czas i w końcu stwierdziłam, że "aa co mi tam!". Walczę ciągle z ujarzmieniem całego tego portalu, odkrywam jego funkcje oraz możliwości. Mam nadzieję, że miło mnie przyjmiecie do tego światka blogerskiego Z góry dziękuję za wsparcie. Po tych kilku słowach wstępu chciałam dziś zaprezentować Wam jak wygląda mój codzienny makijaż, taki do pracy, czy na szybkie zakupy

Więc zaczynamy. Najpierw "przedstawię" Wam czego używam do całego tego procesu.



1. Najpierw zaczynam od oczyszczenia twarzy. Używam do tego MICELARNEGO ŻELU NAWILŻAJĄCEGO BEBEAUTY, dostępnego w każdej Biedronce ze 4,99zł. Jego używanie poleciła mi w grudniu dermatolog, stosując go już dwa miesiące jestem jeszcze w posiadaniu pierwszego opakowania, co świadczy o tym, że jest bardzo wydajny. Świetnie oczyszcza skórę twarzy, jest ona po nim miękka i odświeżona.

2. Później kremuję twarz, chyba kremu NIVEA nie muszę nikomu przedstawiać. Używam go od zawsze, i chyba już na zawsze. Choć była chwila, że zdradziłam go na jakieś pół roku, jednak wróciłam ponownie.

3. Kolej na pokład. Moim ulubieńcem jest MAYBELLINE AFFINITONE, zawsze kupuję do w Drogeriach Polskich, bo jest on tam najtańszy, ok. 18 zł. Używam go już kilka lat i zdecydowanie odpowiada mi jego krycie, trwałość. Trzyma mi się na twarzy cały dzień, wieczorem podczas zmywania dopiero się go całego pozbywam, może ma takiego minusa, że skóra trochę zaczyna się świecić, ale na to z pomocą przychodzi puder...

4. Puder który używam jest z firmy CATRICE, trafiłam na niego kiedyś całkiem przypadkowo, po prostu spojrzałam na kolor i stwierdziłam, że będzie dobry i faktycznie trafiłam. Nakładam go niestety taką gąbeczką, którą widać na zdjęciu, ale po wypłacie zamierzam zainwestować premię w porządne pędzle Hakuro!

5. Bronzer... Tu jest małe ale, kiedyś go nawet lubiłam, dziś? Czekam z niecierpliwością aż się skończy, jest to PIERRE RENE, już zostało mi kilka ostatnich kulek i żegnam się z nim, i do niego nie wrócę już więcej. Chyba ma trochę za intensywny kolor.

6. Pora na tuszowanie rzęs, ostatnich kilka lat używałam wszystkim Wam dobrze znanego Maybelline, choć nie odpowiadał mi on do końca, bo nie potrafił poradzić sobie z moimi cienkimi i krótkimi rzęsami. Gdy była promocja w Rossmannie na dowolny kosmetyk do makijażu + drugi gratis wraz z mamą kupiłyśmy sobie ten oto tusz z ASTORA kosztował nieco ponad 30 zł, zaczarował mnie swoją grubą szczoteczką. Póki co jest to jeden z najlepszych, która w jakimś stopniu radzą sobie z moimi rzęsami, są one podkręcone i wydłużone po jego użyciu, jednak szukam dalej ideału.

To by było na tyle, nie używam kosmetyków z górnej półki, jednak z tych które mam jestem zadowolona, jednak moim celem jest znalezienie TYCH właściwych.
Chcę dodać jeszcze do tego róże bądź rozświetlacze, ale muszę się o nich najpierw wiele nauczyć.

Mam nadzieję, że osobom, które to przeczytały miło i sympatycznie spędziło się te kilka minutek.
  • awatar .Żaneta.: @analobelle: Właśnie fotki dokładnie nie pokazywałam, bo tam już prawie nic nie ma :) Moim zdaniem trzyma się dość długo, czasem używam go raz dziennie, maksymalnie podczas jakichś wyjątkowych sytuacji dwa razy ;) a kosztuje ok. 17 zł ;) Pozdrawiam ;)
  • awatar analobelle: Witaj na pingrze :) Zaciekawił mnie ten puder z catrice może kiedyś jakaś fotka jak on wygląda.. ? I długo Ci się on trzymie ? Cena ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Serdecznie wszystkich zapraszam na mój nowy blog:
www.meet-me-on.blogspot.com